|
Blog > Komentarze do wpisu
Droga do Rzymu muffinsami brukowana
Fr David, nasz przemiły proboszcz, oraz Aunty Marjorie - seniorka aborygeńskiego plemienia z Terytorium Północnego (patrz TU ) wybierają się na pielgrzymkę do Rzymu w związku z czym nasza parafia zorganizowała stoisko z ciastami, aby nieco złagodzić koszta podróży.
Na to tylko czekałem. Umiem upiec tylko jedno ciasto - babkę piaskową, ale ostatnio jakoś mi nie wychodziła, trzeba wzbogacic swój repertuar o coś nowego. Na szczęście mieszkam pod jednym dachem z Iron-Chefem, Master-Cookiem.. żadna nazwa telewizyjnego programu kulinarnego nie jest zadowalająca. Było sobotnie upalne przedpołudnie. Doskonała pora żeby dodatkowo podgrzać mieszkanie i wymknąć się na plażę. A może upiekę muffinsy? - zaproponowałem. Iron-Chef nie powiedział ani słowa tylko położył przed moim nosem odpowiednią książkę kucharską otwartą na właściwej stronie. Przeczytałem, zgadza się, nawet ja potrafię to zrobić: - 1 kubek - 250 ml - pociętych suszonych moreli. Iron-Chef obserwował spod oka moje poczynania i doradził nie ciąć w drobną kosteczkę lecz w cienkie plastry... Zalać wrzątkiem, odstawić na 20 minut. - 125g pociętego masła... - 3 kubki samorosnącej mąki, - pół kubka castor-sugar - wpisy na ten temat w polskiej i angielskiej wikipedii są zupełnie ze sobą niezgodne. Według mnie jest to normalny cukier tylko o dużo drobniejszych granulkach (ale nie cukier puder), - pół kubka mleka, - 2 jajka Teraz zaczęło się główkowanie.. rozgnieść masło z mąką? Lekko zmieszać jajka, zmieszać je z mlekiem, zmieszać wszystko z mąką i cukrem. Poczułem się bardzo zmieszany. Ale Master-Cook już zbroił naszego kuchennego robota (Kenwood).. Wrooom, gotowe... Ja w tym czasie nasmarowałem formę masłem i posypałem bułką tartą - tego nie było w przepisie a pomaga wyjąć ciasto z formy. Wypełnić formę masą... Piec 20 minut w temperaturze 180 stopni. Voila! Master-Chef spróbował - mniam, mniam. Ja się tylko oblizywałem. Niby nic a zmywania było sporo.. W niedzielę przyniosłem moje osiągnięcie na wieczorną mszę. Pokazałem paniom prowadzącym stoisko prosząc o wycenę. Ty to piekłeś? Tak, pod nadzorem żony. No to po dwa dolary.
To była wysoka wycena gdyż tuż obok stała tacka z 6-ma muffinsami z zukinii, cała tacka za $8. Tak mnie to podniosło na duchu, że zadeklarowałem dodatkowego dolara za każdego sprzedanego muffinsa. Sprzedaż nie była wcale taka łatwa gdyż na wieczorną mszę przychodzi młodzież, która woli kupować ciastka w supersamie. Reklamowałem swój towar głośno - świetne muffinsy, bardzo drogie bo sam je piekłem! Ta reklama plus fizyczne przymuszenie dwóch osób, przyniosły rezultaty - sprzedałem wszystkie muffinsy (11). Dochód, razem z moją kontrybucją, $35. No to już trochę bliżej do Rzymu. poniedziałek, 27 lutego 2012, pharlap
TrackBack
Komentarze
Gość: , pa114-75-20-53.pa.vic.optusnet.com.au
2012/02/27 12:16:37
Kubek to 270ml a filizanka to 250ml. W tym wypadku odpowiednikiem jest filizanka
2012/02/27 19:02:21
Brawo! I dziękuję za przepis, moje dziewczynki uwielbiają muffiny ;-)
2012/02/28 00:25:39
@gość z Wiktorii - dziękuje bardzo za korektę. Oczywiście - cup = filiżanka. Jakoś mi nie pasowała filizanka do robót kuchennych, kubek jest bardziej zgrzebny, ale co precyzja, to precyzja.
Gość: , 84.121.241.186.dyn.user.ono.com
2012/02/28 11:06:18
Brawo!!!. Mnie nawet muffiny nie chcą wyjść, to chyba kwestia piekarnika, jeśli w przepisie jest, że coś ma się piec przez pół godziny, to na sto procent po dziesięciu minutach ciasto mi się przypali. Brak mi już cierpliwości do sprzętów w naszym wynajmowanym mieszkaniu. Imponujący efekt i jakże skuteczna kampania reklamowa. Castor sugar to zapewne coś co po polsku nazywa się drobnym cukrem do wypieków. Pozdrawiam! Ania T. (Caramba)
2012/02/28 15:10:43
najpiekniejszy był marketing produktu
bardzo mi sie podobał j |
|